ciasta

wtorek, 01 lipca 2014

Tym razem padło na brownie, przepis znaleźliśmy w kolorowej, śmiesznej książeczce Grzegorza Kasdepke "Romans palce lizać". Książeczka przesympatyczna, opowiadająca o miłosnych przygoda trzech pokoleń panów Felicjanów. Książka zawiera sporo przepisów, a my jako maniacy czekolady, postanowiliśmy wypróbować jeden z nich. I jak myślicie warto było? Warto, warto - ciasto jest mega czekoladowe, pomniejszyłam nawet delikatnie ilości kakao, bo co za dużo to niezdrowo :)


Składniki na blachę 20X30 cm:

  • 1 1/2 szklanki cukru
  • 1 kostka masła 200 g
  • 6 jajek
  • 3 gorzkie czekolady ( użyłam wawel 90% kakao )
  • 1/4 szklanki mąki
  • 3 łyżki kakao
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia

Masło rozpuszczamy wraz z połamaną na małe kawałki czekoladą, odstawiamy do wystygnięcia ( można to czynić w kąpieli wodnej, garnuszku z podwójnym dnem, lub teflonowym rondelku). Jaja ubijamy z cukrem, następnie dodajemy mąkę, kakao, proszek do pieczenia, łączymy z czekoladową masą. Mieszamy, aż składniki się połączą Przelewamy do formy wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy w temperaturze 180 st. C przez 20-30 min.Trzeba uważać, żeby za bardzo nie przesuszyć. Smacznego!!!


Tagi: brownie
08:54, talablaska , ciasta
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 16 czerwca 2014

Nigdy nie robiłam ciasta na maślance, zdarzało mi się jej dodać do muffinek. Ciekawa byłam jak to wyjdzie w całości, a dodatkowo Margarytka dała cynk, żeby spróbować czy wychodzi, bo część czytelników pisała, że mają z nim problemy. Ja dementuję wszystkie plotki, ciasto jak najbardziej wychodzi, jest szybkie w wykonaniu i co najważniejsze pyszne!!! Polecam serdecznie, zwłaszcza, że owoce sezonowe zaraz nas zaleją i można się ciachem zajadać z truskawkami, porzeczkami, malinami czy śliwkami.


Składniki ( blaszka o wymiarach 20 x 30):

  •  350 g mąki
  • 1/2 szklanki cukru
  • 1 ekstraktu waniliowego
  • 2  jajka
  • 1 szklanka maślanki 
  • 2  łyżeczki proszku do pieczenia
  • ok. 200 g czereśni w syropie
  • ok. 400 g malin w syropie
  • 1/2 szklanki oleju

Składniki na kruszonkę:
  • 100 g cukru trzcinowego
  • 150 g mąki
  • 80 g masła z lodówki

 Składniki na kruszonkę miksujemy mikserem, do wymieszania składników. Mieszanka powinna mieć konsystencję gruboziarnistego piachu. Wkładamy do lodówki.
Na sitku odsączamy maliny i czereśnie, gduy odciekną przekładamy na ręcznik papierowy, aby reszta soku się wchłonęła.
Wszystkie składniki na ciasto ( oprócz oleju) mieszamy w mikserze do połączenia składników. Następnie dodajemy olej, kolejny raz mieszamy. Ciasto przekładamy do nasmarowanej i obsypanej wcześniej blaszki, na wierzchu kładziemy owoce ( można też część owoców wymieszać wcześniej z ciastem ) posypujemy kruszonką i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 st. C ( termoobieg). Pieczmy przez ok. 50 minut. Smacznego !!!

czwartek, 24 kwietnia 2014

A wszystko dzięki dobroci serca, jednak są dobrzy ludzie na tym świecie ( niekiedy zaczynam w to wątpić - to przykre ...). Margarytka napisała do mnie, że zostało jej białego maku i pomyślała o mnie ( wiecznie narzekam, że go nigdzie nie ma w okolicy...) Z chęcią skorzystałam z propozycji i przyjemnie mi się zrobiło, że ktoś o mnie pamięta, że komuś się chce iść na pocztę, wystać swoje, żeby komuś zrobić przyjemność... Postanowiłam zostawić sobie ten mak na świąteczne pyszności, tak, żeby został użyty na specjalną okazję Przy okazji dojrzałam  na stronie Margarytki przepis na taką cudną struclę i właśnie do niej, a właściwie do nich wykorzystałam ten miły prezent. Makowiec zrobił furorę w te święta!!! Szczerze polecam!!!


Składniki na rozczyn:

  • 30 g świeżych drożdży
  • 2 łyżki ciepłego mleka
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1 łyżka jogurtu naturalnego
  • 1 łyżka mąki pszennej


Składniki na ciasto:

  • 4 żółtka
  • 150 g cukru
  • 3/4 szklanki ciepłego mleka
  • 500 g mąki pszennej
  • 1 łyżka ekstraktu waniliowego
  • 100 g roztopionego masła
  • szczypta soli


Składniki na masę makową:

  • 250 g białego maku
  • 180 g marcepanowej ( ta z Lidla jest świetna )
  • 3/4 szklanki cukru pudru
  • 200 g orzechów włoskich
  • 100 g migdałów bez skórki
  • 50 g orzechów laskowych ( moje były w miodzie )
  • 3 łyżki gęstej śmietany


Składniki na lukier:

  • cukier puder
  • gorąca woda
  • opcjonalnie sok z cytryny


 

Zaczynamy od przygotowania masy makowej. Mak oraz orzechy parzymy gorącą wodą w oddzielnych miseczkach, zostawiamy na około 30 minut, cedzimy. Następnie mielimy w maszynce, co najmniej dwukrotnie. W drugiej misce ( dosyć sporej ) blendujemy masę marcepanową ze śmietaną i cukrem pudrem, do roztartych składników dodajemy po troszeczku bakalie z makiem i miksujemy, aż składniki się wymieszają. Przyznam szczerze, że masa była tak pyszna, tak się nią zaaferowałam, że zapomniałam dodać do niej dwa białka...

Kolejnym etapem jest przygotowanie rozczynu. Mieszamy cukier z jogurtem, dodajemy ciepłe mleko, pokruszone drożdże oraz  mąkę. Mieszamy do połączenia się składników i odstawiamy w ciepłe miejsce, aż wyrośnie ( ja postawiłam na drzwiczkach od piekarnika, który był wcześniej w użyciu i jeszcze był ciepły).

Przechodzimy do przygotowania ciasta. Żółtka miksujemy z cukrem, dodajemy masło, mąkę, rozczyn, mleko, sól oraz esencję waniliową. Ugniatamy na gładkie ciasto, tym razem musiałam pomóc mikserowi, wkładamy do miski, przykrywamy ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia ( u mnie nie podwoiło objętości, ale podrosło). Po wyrośnięciu dzielimy ciasto na dwie części i rozwałkowujemy na dwa prostokąty, nakładamy masę makową, następnie zwijamy boki, a następnie całą resztę w roladę. Przed przełożeniem do piekarnika strucle owinęłam papierem do pieczenia ( zostawiając około 1,5 - 2 cm luzu między papierem, a ciastem ) aby się zanadto nie spłaszczyła. Przekładamy na blachę do ciepłego piekarnika. Pozostawiamy do napuszenia około 20 min. Pieczemy w 30-40 minut w temperaturze 170 st. C. Po wystygnięciu dekorujemy lukrem ( mieszamy cukier puder z niewielką ilością gorącej wody ) Smacznego!!!





piątek, 28 marca 2014

Pora na kolejny przepis z literatury. Tym razem padło na bardzo ciekawą powieść Jodie Picoult " Krucha jak lód". Opowiada ona o perypetiach rodziny, której życie kręci się wokół najmłodszej córki Willow, chorej na rzadką chorobę - wrodzoną łamliwość kości. Po kilku latach walki z chorobą, u matki rodzi się pytanie czy gdyby wiedziała we wczesnej ciąży o chorobie dziecka, zdecydowałaby się na aborcję...Poruszająca opowieść, w której mamę głównej bohaterki pieczenie podtrzymuje na duchu oraz rozładowuje emocje.


Składniki na kruszonkę:

1/3 szklanki masła

1/2 szklanki cukru trzcinowego

1/2 szklanki mąki

1 łyżeczka przyprawy korzennej

 

Składniki na ciasto:

1 1/2 szklanki mąki tortowej

1 szklanka cukru trzcinowego

1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

szczypta soli

3/4 szklanki masła

3 duże jajka

1 łyżeczka ekstraktu z wanilii

2 szklanki borówek

1 szklanka malin

 Zaczynamy od kruszonki. Wszystkie składniki łączymy ze sobą, aż powstanie coś na kształt gruboziarnistego piasku. Przekładamy do miseczki i wkładamy do lodówki.

Mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia i szczyptą soli, do misy miksera wkładamy masło i cukier, miksujemy, aż powstanie jasna masa. Dodajemy mąkę, a następnie po jednym jajku. Na koniec dodajemy ekstrakt z wanilii, mieszamy ciasto z owocami, lub wykładamy je na wierzch. Posypujemy kruszonką i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 170 st. c przez około 1 godzinę. Smacznego!!!



piątek, 21 lutego 2014

Od Nowego Roku spędzam więcej czasu w domu, a co się z tym wiąże - w końcu mogę w poświęcić więcej czasu na lekturę książek. Zaczęłam biegać do biblioteki, troszkę zamawiać przez internet i nadrabiać czytelnicze zaległości. W bibliotece przez przypadek mój wzrok padł na pozycje Fannie Flagg ( pewnie większość z Was zna jej "Smażone zielone pomidory" ) której kilka książek czytałam w młodości ( tak teraz jestem w kwiecie wieku ;)). W jednej z nich, a mianowicie w "Nie mogę się doczekać...kiedy wreszcie pójdę do nieba" znalazłam przepis na puszysty placek Sąsiadki Dorothy, który ma niesamowite, uzdrawiające właściwości . Co prawda mnie nie uzdrowił, ale książka podniosła mnie na duchu i w sumie po dosyć długiej przerwie postanowiłam coś "wrzucić" na bloga, a więc może jednak coś w nim jest...??!! Polecam i przepis i książkę, placek jest szybki i smaczny, a z takim kremem jeszcze się nie spotkałam :), natomiast książka jest pełna pozytywnej energii.


Składniki na ciasto ( placek ) :

  • 1 3/4 szklanki przesianej mąki tortowej
  • 1 szklanka cukru trzcinowego
  • 1/2 szklanki roztopionego masła
  • 2 jajka
  • 1/2 szklanki mleka
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

 

Składniki na krem:

  • 2 łyżki mąki tortowej
  • 1/2 szklanki mleka
  • 1/2 szklanki cukru trzcinowego ( zmieliłam na puder )
  • 1/3 szklanka cukru pudru
  • 1/2 szklanki miękkiego masła
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
  • kilka kostek gorzkiej czekolady
  • szczypta soli

 

Wszystkie składniki na ciasto miksujemy około 3 minuty i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 st. C. Pieczemy około 30 min. do suchego patyczka. Gdy ciasto się wystudzi, przygotowujemy krem. Mleko i mąkę dokładnie mieszamy ( najlepiej rózgą ) na niewielkim ogniu, aż powstanie gęsta masa. Należy uważać, żeby nam się ów masa nie przypaliła, odstawiamy do wystudzenia i schłodzenia do lodówki. Następnie ubijamy na puszystą masę obydwa cukry z masłem i z ekstraktem waniliowym. Dodajemy schłodzoną masę, mieszamy przez  przez około 2 min.aż składniki się porządnie połączą. Przekładamy na ciasto, wyrównujemy szpatułka i posypujemy startą gorzką czekoladą. Smacznego!!!


sobota, 28 grudnia 2013

Kolejny pierwszy raz w moim wydaniu. Nigdy nie miałam parcia na piernik na świątecznym stole. Może dlatego, że kiedyś moja mama kupowała na święta takie pierniki w sklepie. Jak dla mnie były jałowe w smaku, suche i przełożone nie smacznymi powidłami, a polewa... no cóż ciężko ja było nazwać polewą - takie czekoladopodobne coś. Trochę uległam owczemu pędowi ;) ( naokoło wszędzie było widać miski pełne leżakującego ciasta ) trochę z przekory, ale w końcu postanowiłam wypróbować ten sławetny piernik. I cóż - jest pyszny!!! Do ciepłej herbatki idealny, w przyszłym roku również "nastawiam ciasto" tylko użyję więcej powideł do przełożenia :) Prawdziwie świąteczny, aromatyczny smak!!!

Zgłębiając wiedzę o piernikach podpierałam się przepisem z bloga Burczy mi w brzuchu


Składniki na 3-4 blaty z formy 25x30 cm:

  • 500 g miodu gryczanego
  • 250 g grubego cukru trzcinowego
  • 250 g masła
  • 1 kg  mąki pszennej
  • 3 jajka
  • 100 m mleka
  • 80 g przyprawy korzennej
  • 3 łyżeczki sody oczyszczonej
  •  szczypta soli

 

Do przełożenia:

  • słoik powideł śliwkowych

 

Polewa czekoladowa:

  • 1 1/2 szklanki śmietany kremówki
  • 200 g gorzkiej czekolady
  • 100 g mlecznej czekolady
  • wiórki białej czekolady do dekoracji

 

1 etap

Masło cukier oraz miód umieszczamy w rondelku lub jak w moim przypadku w garnku z podwójnym dnem i na niewielkim ogniu podgrzewamy, aż składniki się rozpuszczą i połączą. Ostawiamy do wystygnięcia. Następnie dodajemy pozostałe składniki: mąkę, sodę rozpuszczoną w mleku, przyprawę do piernika, sól oraz jaja. Wszystko dokładnie mieszamy, wyrabiamy gładkie ciasto. Przekładamy je do szklanej miski, nakrywamy czystą ściereczką i odstawiamy do lodówki lub w chłodne miejsce np. balkon na 5-6 tygodni.

2 etap

Po upływie 5-6 tygodni, zazwyczaj 4-5 dni przed Wigilią, dzielimy ciasto na 3 lub 4 części (moja czwarta część została przeznaczona na małe wykrawane pierniczki)każdą z części wałkujemy na grubość 0,5 cm i przekładamy do blachy wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy przez około 20 minut. Czynność powtarzamy tyle razy ile mamy blatów. Następnie przestudzone blaty przekładamy powidłami śliwkowymi. Na górę ciasta kładziemy czystą ściereczkę, a na nią kilka grubych książek, aby docisnąć do siebie blaty. Odstawiamy na ok 4 dni.

Piernik przekrawamy wzdłuż na dwie równe części i bierzemy się za przygotowanie polewy do piernika. Do garnuszka wlewamy śmietanę kremówkę i połamaną na kawałki czekoladę. Mieszamy energicznie, aż do jej rozpuszczenia. Dekorujemy pierniki. Posypujemy białą czekoladą. Smacznego!!!


 

 

 

 

środa, 10 lipca 2013

Po muffinach z malinową czapą została mi połowa paczki pianek, więc ruszyłam na poszukiwania w swojej kulinarnej biblioteczce i znalazłam :) Zainspirowała mnie Nigella swoją tartą pasikonika w "Kuchni". Postanowiłam jednak zamienić ten zielony kolor w bardziej przyjazny dla Potworzyc, czyli różowy i w ten oto sposób powstała moja tarta różana. To było moje pierwsze doświadczenie różane, ale jakże udane ;)



Składniki na spód (na 1 dużą formę do tart, lub jak w moim przypadku dwie mniejsze silikonowe o średnicy 21 cm i głębokości 3 cm):

250 g herbatników z czekoladą

5-6 łyżek zmielonych orzechów

50 g łezek czekoladowych

70 g masła

 

Składniki na krem:

150 g białych pianek marshmallow

1/2 szklanki mleka

1 1/2 szklanki śmietany kremówki

4 łyżki wody różanej

4 łyżki likieru pina colada

1/3 łyżeczki różowego barwnika spożywczego

 

Ciasteczka oraz łezki potraktować blenderem, zmielić na pył, dodać do nich zmielone orzechy na końcu dodajemy lekko rozpuszczone masło - dokładnie mieszamy. Przesypujemy mieszankę do formy/form i dociskamy mocno, aby okruszki stworzyły jednolitą całość. Wstawiamy do lodówki na około 30 minut.

Pianki marshmallow rozpuszczamy w mleku, cały czas mieszając. Gdy całkowicie się rozpuszczą i znikną wszelkie grudki, odstawiamy do ostygnięcia. Dodajemy wodę różaną oraz likier. Ubijamy bitą śmietanę tak aby nie była za sztywna dodajemy do niej po troszeczku pianki z likierami, delikatnie mieszamy. Na koniec dodajemy barwnik, przelewamy masę na spód ciasteczkowy i wstawiamy do lodówki, aż masa stężeje - ok. 4 godziny. Smacznego!!!


 

poniedziałek, 26 listopada 2012

Wczoraj w końcu zebrałam się w sobie i postanowiłam spełnić kolejna prośbę mojego Potworka- kiedyś obiecałam mu bananowe ciacho. A że jest to jedyny owoc, który jest w stanie zjeść bez krzywienia się, zakasałam rękawki i wzięłam się do roboty. Przepis wypatrzyłam w wielkiej księdze " Jak być domową boginią" Nigelli i tego dnia się nią stałam ;) Muszę jednak powiedzieć, że ciasto/chlebek jest specyficzny w smaku, nie wszystkim może smakować.

 

Składniki ( keksówka dł. 26 cm)

  • 180 g mąki pszennej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 sody oczyszczonej
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 2-3 łyżki ciemnego kakao
  • 120 g rozpuszczonego masła
  • 150 g miodu
  • 2 jaja
  • 3 banany ( dojrzałe)

 

Do jednej miski wsypujemy wszystkie suche składniki ( mąka, proszek do pieczenia, soda oczyszczona, sól, kakao ). Masło rozpuszczamy na małym ogniu wraz z miodem, co jakiś czas mieszając. Do przestudzonej maślano- miodowej masy dodajemy po jednym jajku ciągle mieszając oraz rozgniecione widelcem banany. Następnie małymi porcjami przesypujemy wymieszane sypkie składniki, dokładnie mieszając. Przelewamy ciasto do blaszki wysmarowanej masłem i oprószonej mąką. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 170 st. C i pieczemy przez około 1 godzinę - do suchego patyczka. Studzimy na kratce. Smacznego!!!


 

 

 


wtorek, 14 sierpnia 2012

To ciacho znalazłam, w jednej z  kolorowych gazety, ale że mam zwyczaj wycinania/wyrywania interesujących mnie przepisów, to niestety nie wiem z której. Wyjściowy przepis zawierał wiśnie, ja postanowiłam użyć malin i śliwek ( z prostego powodu- wiśni już brak ;)) Od jakiegoś czasu już przymierzałam się do budyniowego ciasta, ale zawsze było coś ważniejszego, a dzisiaj postanowiłam osłodzić sobie ten typowo jesienny dzień, smakiem prawdziwego lata...i jesieni również.

Składniki na ok. 12 porcji

  • 2 szklanki mąki pszennej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 kostka margaryny
  • 4 łyżki cukru
  • 4 żółtka
  • 2 szklanki mleka
  • 1 opakowanie budyniu waniliowego
  • 300 g malin
  • 3 duże śliwki Fortuna

 

Mąkę przesiewamy z proszkiem do pieczenia, dodajemy do niej żółtka, cukier i margarynę. Zagniatamy, ciasto, dzielimy na dwie połowy owijamy folią spożywczą i wkładamy do lodówki na około 20- 25 min ( część  na kruszonkę można włożyć również do zamrażalnika, lepiej będzie się ścierać). Następnie mleko gotujemy w garnuszku i przygotowujemy budyń. Wyjmujemy pierwszy kawałek ciasta rozwałkowujemy i układamy w formie wyłożonej papierem do pieczenia- dociskamy. Na ciasto przelewamy budyń, równamy, układamy owoce, a następnie ścieramy na tarce drugą część ciasta. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 st. C i pieczemy przez około 1 godzinę. Smacznego!!!



czwartek, 21 czerwca 2012

Rozpoczął się sezon jagodowy - innymi słowy: ruszajcie na jagody!!! Ja tak zrobiłam i nazbierałam całe 0,5 kg tych pysznych leśnych owoców. Trochę czasu mi to zajęło, pokąsały mnie komary ( obyło się na szczęście bez kleszczy;)), ale jaka duma mnie rozpierała, że sama dzielnie na kuckach zdobywałam te skarby :))) Warto było!!!


 

Składniki na spód:

  • 200 g mąki
  • 60 g cukru pudru
  • szczypta soli
  • 100 g masła w temp. pokojowej
  • 1 żółtko
  • 4 łyżki wody w temp. pokojowej

 

Składniki na piankę:

  • 100 g umytych i osuszonych jagód
  • 400 ml jogurtu naturalnego
  • 2-3 łyżki cukru pudru
  • 2 1/2 łyżeczki żelatyny
  • 50 ml gorącej wody



 


Zaczynamy od ciasta. Do jednej miseczki wsypujemy przesianą mąkę, cukier i sól- mieszamy razem. W drugiej miseczce mieszamy masło wraz żółtkiem. Do wymieszanego masła dodajemy 4 łyżki wody i przesypujemy suche składniki. Ucieramy za pomocą miksera, a następnie zagniatamy. Owijamy w folię spożywczą i wkładamy do lodówki - u mnie ciasto w lodówce leżało 45 minut. Po tym czasie rozwałkowujemy do rozmiarów niewiele większych niż średnica formy i przekładamy do wysmarowanej masłem i posypanej mąką "blaszki" ( Forma powinna być wysoka około 4-5 cm). Dociskamy boki, widelcem robimy dziurki na dnie ciasta, nakładamy na ciasto papier do pieczenia ( tylko na dolną część ciasta ) aby się zbyt mocno nie upiekło. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 170 st. C po 30 minutach, zdejmujemy papier i pieczemy jeszcze 15 min. w temperaturze 140 st. C.

W czasie gdy ciasto się studzi, zabieramy się do przygotowania pianki jagodowej. Jagody rozdrabniamy blenderem, dodajemy cukier puder i jogurt naturalny - mieszamy. W gorącej wodzie rozpuszczamy żelatynę i odstawiamy do wystygnięcia. Następnie przelewamy żelatynę do jagodowego sosu i jeszcze raz mieszamy za pomocą blendera. Przelewamy na przestudzony spód ( można zatopić w piance kilka całych jagód) i wstawiamy do lodówki, czekamy aż pianka stężeje. Smacznego!!!








Tagi: tarta
22:38, talablaska , ciasta
Link Komentarze (7) »
 
1 , 2
KONTAKT talablaska@gazeta.pl Durszlak.pl
Top Blogi
KONTAKT