Potworkowe testy

piątek, 25 lipca 2014

No i pogoda nam się zepsuła, wiało dzisiaj i wiało, strach było wyjść przed dom, na drzewach sąsiada wiszą spore suche konary. Nie chcieliśmy zostać nimi trafieni, więc wydałam zarządzenie pozostania w domu, w sumie było ciepło, ale jakiś niepokój był biorąc pod uwagę ostatnie przypadki przewalonych drzew w Warszawie.
Dzisiaj postawiliśmy na turniej gier planszowych. Graliśmy w kilka planszówek, które jakiś czas temu zagościły w naszym domu, ale hitem dnia były "Wilki i owce" Granny. Co prawda producent zaleca tę grę od lat siedmiu, ale nasz pięciolatek z powodzeniem dawał sobie radę. Gra była pełna emocji, bo przecież trzeba było bronić swoich biednych owieczek przed niedobrym, głodnym wilkiem. Pierwszą grę Potworek rozegrał ze swoim tatą, na początku była odrobina kontrowersji, bo wilk okazał się postacią numer jeden, ale po wytłumaczeniu reguł dzisiaj broniliśmy jak lwy naszych owieczek. Gra jest świetna, posiadamy egzemplarz z dodatkiem Grube Ryby, który zwiększa jej atrakcyjność i daje możliwość większej rozbudowy pól. Świetna rozrywka dla całej rodziny, dzisiaj zagramy sobie w końcu we trójkę :) Ciekawe kto wygra??? A jutro, może znowu wyjdzie słońce :)

środa, 23 lipca 2014

Jakiś czas temu, postanowiliśmy odwiedzić Farmę Iluzji, znajdująca się nieopodal Woli Życkiej. Wyczekiwaliśmy tylko ładnej pogody, kiedy takowa nadeszła, zapakowaliśmy się we czwórkę ( wzięliśmy ze sobą naszą chrześnicę) i ruszyliśmy cała naprzód ku nowej przygodzie!!! Podróż z Warszawy zajęła nam nieco ponad godzinkę, co mnie bardzo ucieszyło, dodatkowo trasa była bardzo przyjemna, więc czas w drodze nam szybko upłynął.

Kiedy dotarliśmy na miejsce, w kasie odebraliśmy mapkę i ruszyliśmy na podbój Farmy. Na pierwszy rzut poszła Latająca Chata Tajemnic, niby nic takiego, ot taki krzywy dom, ale ja nie byłam w stanie nawet wejść do pochylonego pokoju, dzieciaki i Potwór szaleli po całym pomieszczeniu, a mnie udało się zrobić trzy kroki i mało się nie przewróciłam, tak kręciło mi się w głowie. Z oczywistych względów poddałam się bez walki, inaczej bym zaryzykowała :)


Następnie dzieciaki wypatrzyły pokój luster, dalej hologram Zygzaka McQueena ( który chcieli złapać ;)) i bardzo pomysłowy trik z głowa na talerzu - ubaw po pachy. Z atrakcji, które jeszcze zrobiły na nas ogromne wrażenie był Tunel Zapomnienia, który również oddziaływał na zmysł równowagi, przedziwne uczucie, Lewitujący Kran, Ścieżka Zdrowia, Łabirynt no i oczywiście małe kózki, a oprócz tego mnóstwo innych mniejszych konstrukcji i eksponatów.



Na terenie Farmy Iluzji spędziliśmy kilka godzin, nie sposób się tam nudzić, można na miejscu zjeść obiad, my zabezpieczyliśmy się domową wałówką i zrobiliśmy sobie piknik :) potem były lody i na koniec szaleństwa na dmuchanych zabawkach. Wycieczka godna polecenia, zwłaszcza, że Farma Iluzji cały czas się rozrasta i wkrótce będzie można podziwiać całkiem nowe atrakcje !!! Wróciliśmy umęczenie, ale i zadowoleni.


wtorek, 29 kwietnia 2014

W szkole trwają egzaminy gimnazjalne i w związku z tym zajęcia przedszkolaków odbywają się w zmienionych godzinach. Obawiając się, że raczej frekwencja kolegów Potworka będzie niska, zarządziłam, że do końca tygodnia będziemy siedzieć razem w chałupce, albo i przed. Okazało się, że słoneczko pięknie grzeje, więc większość czasu wysiadywaliśmy w ogródku. Kiedy nadchodziło znużenie zjeżdżalnią, rowerem i piaskownicą, znalezienie rozrywki należało do Matki. Potworek tak się garnie do literek, że postanowiliśmy sobie z nimi potrenować.


Pomogła nam przy tym seria Trefla, Mały Odkrywca i gra "Abecadło". Jest to fajna, a co najważniejsze mądra gra edukacyjna wydana pod patronatem Zabawkowicza oraz Klubu Mam Ekspertek. Pudełeczko zawiera 29 par kartoników, z których pierwszy obrazuje małe oraz wielkie litery (niezbędnik w edukacji wczesnoszkolnej ), napisane w linijkach, a drugi obrazek ilustrujący przedmiot  na daną literę. Za pomocą kartoników, można się bawić na dziesiątki różnych sposobów: od klasycznego memo, poprzez wyścig, na historyjkach i zagadkach skończywszy. My zaczęliśmy od dopasowywania literek do obrazków, ale szybko okazało się, że to zbyt proste, więc podążyliśmy dalej tzn. ułożyliśmy cały alfabet, powtarzając go po każdej ułożonej w kolejności literce. Na koniec układaliśmy proste wyrazy, oczywiście takie, żeby literki się nie powtarzały. I tak się wciągneliśmy, że o zupie zapomnieliśmy :) Co tam zupa jak zabawa taka przednia i w dodatku edukacyjna!!! Jak dla mnie na 10 +, chyba, że w skali szkolnej to wtedy 6 + :)


środa, 23 kwietnia 2014

Ostatnimi czasy spędzamy z Potworkiem razem sporo wolnego czasu. Mimo, iż chodzi do grupy przedszkolnej przy szkole podstawowej, przynajmniej jeden dzień w tygodniu ma wolny ( od poniedziałku do piątku ) przynajmniej, bo przez ostatnie dwa tygodnie minimum 3 dni spędzał w domu, z przyczyn od nas niezależnych. A że należy on do dzieci, które uwielbiają swoją szkołę, kiedy mówię mu, że dzisiaj ma wolne, nie widzę uśmiechu na jego twarzy. Biorę więc sprawy w swoje ręce i wymyślam zadania na kolejne dni. Tym razem postanowiliśmy wybudować wieżyczkę, jak dla mnie kościelną, ale czy to ma jakieś znaczenie? Ważne, że można coś stworzyć - razem.


Zakasaliśmy rękawy i do roboty. Zestaw składa się z 25 elementów. Klocuchy są świetnie wykonane, pięknie wyszlifowane i zabezpieczone. Żeby ułatwić sobie pracę rozłożyliśmy je na podłodze tak, żebyśmy wszystkie mogli widzieć, korzystając z instrukcji ( aby ułatwić sobie pierwsze budownicze doświadczenia ) zaczęliśmy swoja budowę. W między czasie okazało się, że gdzieś nam przepadł jeden klocuch ( pewnie Potworek znalazł mu nowe zastosowanie ), ale daliśmy sobie bez niego radę. W kilkanaście minut powstała piękna budowla z zieloną dachówką.

Tylko, żeby Was nie zdziwiło, że to takie hop siup... Trzeba mieć sprawną rękę i przy budowaniu fajnie się trenuje właśnie umiejętności motoryczne, bo a to paluszkiem przesuniesz klocka, którego wcześniej postawiłeś, albo spadnie dachówka, albo cała wieża runie. Świetna zabawa!!! Koniec końców daliśmy radę, a na dodatek dołączyliśmy budowle z innych klocków :)

Seria Varis Toys, to seria bardzo kreatywnych i pobudzających wyobraźnię zabawek dla dzieci w różnym wieku, z różnych zestawów można zbudować nawet całe miasto. Klocki są wytworzone z materiałów ekologicznych, wykorzystywane do ich produkcji drewno pozyskiwane jest zgodnie ze standardami ekonomicznego zarządzania lasami, a to dla nas również ważne.

Zabawa przednia, bo wspólna!!!


poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Nasze kolejne spotkanie przypadło na 12  kwietnia. Tym razem Magda Kordaszewska zaplanowała je na dzień Targów Kid's Biz Fair - chwała jej za to!!! To był cudowny pomysł - tyle wspaniałości pod jednym dachem. Poczułam się rozpieszczona do granic możliwości, nie wiedziałam na co patrzeć, czego dotykać o czym poczytać...ale zacznijmy od początku.

Na początek opowieściami o swoich produktach uraczyła nas przesympatyczna przedstawicielka Toyki. Zaprezentowała nam gry, znane i lubiane przez wszystkich, ale w wydaniu drewnianym i co najważniejsze kieszonkowym ( łatwo je zabrać w każdą podróż ) i tak zamiast wielkiego zestawu warcab ze sztywną planszą, można do pociągu zabrać mini woreczek ( z bawełny organicznej ) z namalowana planszą. Produkt można samemu spersonalizować, poprzez dołączone do zestawu naklejki - cuda wianki. Znajdziemy tutaj również szachy, piłkarzyki i uwielbiana przeze mnie gra w bule, ale w słodkiej mini wersji.


                 fot. ze strony dystrybutora


                 fot. ze strony dystrybutora

Następnie miałam okazję obejrzeć ciekawą ofertę firmy Ameet. Wydawnictwo posiada w swojej ofercie serie wydawnicze na licencji, między innymi Lego, Star Wars, Disney, Barbie i wiele innych znanych naszym pociechom, z ich ulubionych kreskówek. W Wydawnictwie można znaleźć pozycje dla kilkumiesięcznych maluchów ( seria ciekawski bobas ) dla przedszkolaków i dzieci w wieku szkolnym, każdy coś znajdzie coś dla siebie ( komiksy, kolorowanki, edukacyjne interaktywne ) do wyboru do koloru. Bardzo spodobały mi się zestawy edukacyjne w teczkach z myszką Miki, ciekawa jestem jak by je przyjął Potworek.

Nadeszła pora na Marko. Największą furorę zrobił fotelik samochodowy BeSafe Izi Plus dla dzieci do 25 kg, montowany tyłem do kierunku jazdy, zapewniający większe bezpieczeństwo podczas podróży autem. Drugim hitem było krzesełko Mima Moon, które może służyć również jako leżaczek dla malucha. Piękny design cieszy oko :) Oprócz tego w końcu zobaczyłam na żywo pałąk Flexi Play oraz turystyczny leżaczek ( składający się do niewielkich rozmiarów ). Żałuję tylko, że nie miałam okazji obejrzeć leżaczka z Tiny Love, ponieważ rozważam jego zakup w najbliższym czasie, może nabrałabym pewności co do jego zakupu.

I tutaj nastąpiła najciekawsza dla mnie część, a mianowicie pokaz Pani Kamilli z Eco & More Przedstawiła nam ona produkty firmy Nuvita. Moje serce zabiło mocniej gdy zobaczyłam robota kuchennego ( parowar plus podgrzewacz ) Pappasana. Już niedługo na świecie pojawi się kolejny Potworek, dlatego zgłębiam swoją wiedze na temat nowinek kulinarnych, ale również z działu "dla bobasa" :D Oprócz magicznego miksera, który sam ugotuje, a następnie sam zblenduje zupkę dla niemowlaka, naoglądałam się ciekawych gadżetów dla dzidziusiów, m.in. pojemniczków, gryzaków do podawania pokarmu, termosów (bezzapachowych), podgrzewaczy samochodowych do butelek, zestawów do pielęgnacji....i tak dalej i tak dalej. Miałam również okazję pomacać ubranka organiczne dla noworodków nanaf organic, mięciutkie w dotyku jak pupcia niemowlaka :) Zainteresowały mnie również produkty marki Close Parent: śliniaki, ochraniacze do fotelików samochodowych oraz pieluchy wielorazowego użytku, które zamierzam kupić i przetestować na drugim dziecku. Zagłębiałam się w ich zalety całą niedzielę i myślę, że to naprawdę mądre i ekologiczne rozwiązanie :)

               fot. ze strony producenta



                   fot.ze strony producenta

Po chwili przerwy na salę wjechał Pilch, ze swoimi drewnianymi wspaniałościami. Kreatywny stoliczek z kolorowymi kartkami, Góralek ( rowerek biegowy) oraz Dmuchajka, to sztandarowe produkty tej firmy. Oprócz tego w ofercie znajdziemy również edukacyjne zabawki ćwiczące koncentrację oraz logiczne myślenie.


Ostatnia prezentacja dotyczyła bajecznie kolorowych drewnianych zabawek Plan Toys, raj dla najmłodszych!!! Znaleźć tu można zabawki do kąpieli ( tak, tak drewniane!!! macałam są ekstra i nie chłoną wody ) na sznureczku do ciągnięcia, sortery, przebijanki, na biegunach, klocki, a nawet zabawki kulinarne :) Mnie najbardziej urzekł aparat fotograficzny, który jest zarazem kalejdoskopem, krokodyl do ciągnięcia, zabawki do wody i oczywiście akcesoria kuchenne!!! Zabawki są pięknie wykonane, warto je wypróbować.

Spotkanie było bardzo owocne, z natłoku wrażeń nie mogłam długo zasnąć ( dziwić się dzieciom, że maja problemy z zaśnięciem ...) myślę, że skorzystam z kilku zaproponowanych nam produktów, już w niedługim czasie i na pewno podzielę się z Wami wrażeniami.

             fot. drewniaczek.eu


środa, 12 marca 2014

23 lutego w sklepokawiarni "Figa z makiem", odbyło się kolejne spotkanie Klubu Mam Ekspertek. Nowe otoczenie, nowi goście, ekspertki póki co te same ;)Niestety nie zadbałam o to, żeby naładować swój aparat, stąd zdjęcia gorszej jakości z telefonu :/

Jako pierwszy o  firmie Granna i jej produktach opowiadał Krzysztof Szafrański. Dowiedziałyśmy się jak powstają gry, jak wygląda ich wymyślanie. Mogłyśmy obejrzeć kilka produktów oraz podyskutować na tematy dotyczące nowości na rynku gier.


Następne były panie z firmy Nuskin, które zaprezentowały jak wygląda dbanie o urodę w XXI wieku. Nie trzeba biegać po salonach kosmetycznych, wystarczy nabyć odpowiedni sprzęt  i pielęgnować swoją skórę w domu. Oglądałyśmy taki pokaz na żywym organizmie Malwiny z Rękami Mamy, która poświęciła połowę swojej twarzy, abyśmy mogły zobaczyć jaka jest różnica między skóra po zabiegu, a tą nie połechtaną przez te cudowne preparaty.


Po pokazie na salę wjechały i to w dosłownym słowa znaczeniu, panie z produktami Wooden Story. Na wystawce pojawiły się piękne drewniane skrzynie pełne cudnych klocuchów dla małych, większych i największych również. Klocki, ale też gryzaki, piramidki czy małe drewniane autka zostały przez nas wymacane, obwąchane i wygłaskane. Wooden Story to nasza rodzima polska firma wprost z Beskidów. Wszystkie produkty są ręcznie robione, nasączone naturalnymi woskami i olejami, koloryzowane naturalnymi barwnikami - coś pięknego.



Kolejnym gościem był pan Krzysztof, który opowiedział nam o krzesełka do karmienia Cushi Tush. Fotelik jest leciutki ( waży niecały kilogram ) i niewielkich rozmiarów, wyprodukowany z ARPRO - ekologicznego materiały, przyjaznemu dla środowiska, podlegającemu całkowitemu recyclingowi. Bardzo ciekawy produkt.

fot. from cushietush.pl

Czekam z niecierpliwością na kolejne spotkanie :)


środa, 19 lutego 2014

    Dzisiejsza pogoda nas nie rozpieszczała, po serii pięknych ciepłych dni, spędzonych: przeze mnie na ogarnianiu ogródka, przez Potworka w szkole i na spacerach, dzisiaj nastały ciemności. Z samego rana nie chciało mi się wierzyć, że to już godzina siódma, tak było za oknem szaro i buro. Po szybkich zakupach zastanawialiśmy się co począć z czasem, przypomniała mi się kolorowankach, którą dostaliśmy na spotkaniu KME "Przygoda z Polską" od ZuzuToys. Postanowiliśmy udać się na spotkanie z legendami polskimi, widzieliśmy rycerzy, byliśmy nad jeziorem, a nawet w stolicy.

    Książeczka jest bardzo kreatywna, opisy miejsc i polecenia do zadań sformułowane są zarówno w języku polskim jak i angielskim. Po pokolorowaniu elementów architektonicznych, można je wyciąć i stworzyć swoją własna "makietę", panoramiczne kolorowanki, przykuwają uwagę dziecka,a na końcu książeczki znajdują się naklejki do poszczególnych zadań jak również do nagrodzenia małego podróżnika, po pozytywnym wykonaniu pracy.

    Muszę przyznać, ze kolorowanka zainteresowała Potworka, chociaż jeszcze nie wszystkie zadania były przystosowane do jego wieku. Widzę jednak, że jego możliwości plastyczne zmieniają się bardzo szybko i zaczyna z wielką chęcią podchodzić do kolorowania i rozwiązywania zagadek. Duma mnie rozpiera jak oglądam pokolorowany Zamek w Malborku, ehhhh....Potworek ma już 5 lat, kiedy to się stało!!!??? Dokładnie dzisiaj są jego urodziny, dziękuję, że jesteś!!!

piątek, 15 listopada 2013

Kolejna, choroba... kurujemy się jedni po drugich, ehhhh. Ledwo co ja ozdrowiałam, Potworek dostał zapalenia gardła, kaszel, gile po pas, cóż robić, żeby się nie zanudzić. Ruszamy na wyprawę!!! Otwieramy pięknie zdobioną księgę, która okazuje się być dziennikiem wyprawy- witaj przygodo!!!


Wraz z Pułkownikiem Percy'm H. Fawcett ruszamy na podbój zaginionej wyspy Yannapalu, która jest niezwykła i skrywa wiele tajemnic. Wraz z Pułkownikiem, jego sześcioosobowym zespołem oraz terierem Roxtonem, poznajemy topografię wyspy, dinozaury, tubylców oraz inne zwierzęta zamieszkujące Yannapalu. Historia pełna napięcia, niespodzianek i pięknych ilustracji. Od książki nie można się oderwać, co spowodowane jest piękną szatą graficzną z wieloma różnorodnymi grafikami, elementami ruchomymi ( np. fragment zrzuconej skóry dinozaura ). Najciekawszy element czekał na na nas na końcu dziennika, mianowicie sakiewka z najdroższymi kamieniami świata, dla sponsora wyprawy. Tutaj mieliśmy kwestie sporną z Potworkiem, który stwierdził, że to nie żadne kamienie, tylko kule przepowiadające przyszłość lub opowiadające o przeszłości - jednak wyobraźnia dziecka nie zna granic :)
"Dinozaurologia" zrobiła na Potworku bardzo duże wrażenie, co tłumaczy fakt, iż bardzo często wraca do wertowania przygód i nie dziwię mu się, bo mnie przygody również bardzo się podobają - jak to mówią "Podróże kształcą" - potwierdzamy!!! i tak przy okazji - chorobie się nie damy ;)

Testowane w ramach Klubu Mam Ekspertek.



środa, 23 października 2013

Książki mamy i kochamy - od zawsze. Z okazji trawiącego nas wirusa, mamy więcej czasu na ich wertowanie i czytanie. Kiedy natknęłam się na akcję "Wybudujemy wieżę, wieżę, wieżę, wieżę" nie czekałam, zakasałam rękawy, Potworek nawet zmienił spodnie ?! - wolałam nie pytać ;) i wzięliśmy się za projekt. Opcja była taka : od największych do najmniejszych... była, ponieważ nie do końca nam tak wyszło, w czasie budowania okazało się, że 3/4 książek to Potworkowe "ulubione", wędrowały one na bok, do natychmiastowego obejrzenia.


Budowle odgrodziliśmy taśmą " Wstęp tylko dla dzieci" (fajna bo nie zostawia śladów)  na szczęście dostałam pozwolenie na przekroczenie cienkiej czerwonej... taśmy, dokładniej na skakanie i czołganie się pod nią, jak w wojsku normalnie...  Jedna i druga zabawa była przednia!!! A i kurze można było powycierać, na książkowych półkach, nie powiem trochę się ich nazbierało... Jednym słowem połączyliśmy przyjemne z pożytecznym, a Wy budujecie swoje wieże??? Pokażcie, że nie jest tak źle z nami i naszymi dziećmi, że nie tylko tablety, telewizory są teraz na czasie - do dzieła!!!


wtorek, 22 października 2013

O przepraszam - do Kolonii Ochota ;) w której tym razem miał okazję spotkać się Klub Mam Ekspertek . Mamy przybyły licznie, panowała ciepła atmosfera, było gwarno, wesoło i przyjaźnie - kolejny raz zresztą.


Pierwsza atrakcja zaskoczyła mnie niesamowicie, wiedziałyśmy tylko, że mamy wziąć ze sobą nożyczki, jako że z moją pamięcią bywa różnie, nosiłam te nożyczki przez kilka dni w torbie, co by ich nie zapomnieć. Okazało się, że mamy się wcielić w role projektantek wnętrz i stworzyć swoje własne mood board'y. Moje pierwsze przerażenie, przerodziło się w ogromny zapał, nie mogłam przestać wycinać ;) I tak oto powstało me dzieło...Na szczęście o gustach się nie rozmawia :D Dziękuję Agnieszce Plesiak za całkiem nowe doświadczenie!!!


Podczas prezentacji produktów, mocno zafascynowała mnie ogromna kolorowanka podłogowa XXL, pomyślałam sobie, że jest świetna, ciekawe, co na to powie Potworek?! Przecież ostatnimi czasy miał w nosie wszelkie działania kolorujące, przechodził manualny bunt. Moje wątpliwości rozwiały się po raz kolejny po powrocie do domu, kiedy przez godzinę leżał w kuchni na podłodze, wczuwając się w kolorowanie koparek, taczek itp. Jak widać wystarczy podejść do tematu od innej strony, lub mieć zdolnego ilustratora, bo sukces tych kolorowanek, moim zdaniem, powstał z połączenia tych dwóch czynników.


W pamięci pozostały mi zabawki Mudpuppy między iinnymi magnetyczne układanki zapakowane w piękne metalowe pudełeczka, nadające się w sam raz na podróż, co ciekawe, pomalowane nietoksycznymi farbami. W ofercie znajdziemy również puzzle świetnej jakości oraz zeszyty do nauki rysowania. Bardzo intersujące, kreatywne zabawki.


Odwiedził nas również blogowy tata Grzegorz Strykowski, który zdradził nam kilka tajemnic dotyczących fotografowania. Podpowiedział nam jakie ustawienia stosować, jak dobrać odpowiedni obiektyw, jak pokazać emocje na zdjęciach. Gdzieś między wierszami śmignął mi również Paweł Zawitkowski, który rozprawiał z dziewczynami na temat obuwia dla najmłodszych.


Na koniec Zabawkowicz (w osobie Magdy Kordaszewskiej ) przedstawił nowinki, które pojawiły się na naszym rynku. Tutaj powaliła mnie gra "iKNOW", co prawda dla dorosłych, ale kto powiedział, że MY nie może sobie tez pozwolić na pewne rozrywki. Osobiście uwielbiam wszelkiego rodzaju gry towarzyskie :) Chyba poproszę Mikołaja, żeby mi taką przyniósł pod choinkę - chyba byłam grzeczna, prawda??? ;) Urzekły mnie również podróżne gry Granny, jak zwykle bardzo estetyczne, jak zwykle stworzone z pomysłem!!!.


Fajną nowinką jest również fakt, iż firma Playmobil wypuściła na rynek piękne autobusy i samoloty - klocki tym razem dla dzieciaków poniżej 3 roku życia.

Zapomniałabym o najważniejszej istocie, o której nie da się zapomnieć - zrobiła furorę w naszym domu. Chodzi tu o cudne Sonny Angel, które są laleczkami przynoszącymi szczęście, maja gołe pupcie i nie tylko...laleczka z siusiakiem zawładnęła Potworkiem, właściwie się nie rozstają :) Kolejny traf w 10!!!

Image Hosted by ImageShack.us

fot. from http://www.sonnyangel.pl/

 

 
1 , 2
KONTAKT talablaska@gazeta.pl Durszlak.pl
Top Blogi
KONTAKT